Strona główna
Polskie nazwy ulic Żarowa mają już 70 lat
19 stycznia 1945 roku, 7 dni po przekroczeniu Wisły przez Armię Czerwoną, władze niemieckie wydały zarządzenie o ewakuacji terenów położonych na wschód od Odry, wywołując masową ucieczkę niemieckiej ludności tych ziem na zachód. Jednocześnie Armia Czerwona zajmowała stopniowo wschodnie tereny III Rzeszy. Jednym z ostatnich ognisk oporu niemieckiego stanowił położony na Dolnym Śląsku Wrocław, przekształcony w Festung Breslau, okrążony od 15 lutego 1945, skapitulował on dopiero 6 maja 1945 roku, 4 dni po Berlinie. Po zakończeniu wojny, na konferencji poczdamskiej tereny położone na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej przekazano Polsce. W okresie od listopada 1945 do stycznia 1949 roku władzę nad nimi sprawowało Ministerstwo Ziem Odzyskanych, któremu szefował Władysław Gomułka. Jego zadaniem była szeroko pojęta administracja Ziemiami Odzyskanymi oraz scalenie ich z resztą kraju. Jak czytamy w opracowaniu Żarów. Historia miasta i gminy (str. 55): Zarząd gminy Żarów powstał przed 25 VI 1945 r. Pierwszym wójtem został Stanisław Chojnacki (nie zachował się akt nominacji, podpisywał pisma urzędowe w VII 1945 r.), sekretarzem Franciszek Gruszka, a członkiem Zarządu Włodzimierz Bajcar (na pewno po 25 VII). Chojnacki miał wtedy 41 lat, pochodził z Grójczyka (okolice Włocławka) i tak jak obaj świdniccy pełnomocnicy obwodowi był członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). W dniu 25 VII w Urzędzie Gminnym pracowało 7 osób, w tym 1 członek Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i 2 PPS-u. Pierwsze posiedzenie zwołanej przez zarząd Rady Gminnej odbyło się 25 VI. "Tymczasowej", gdyż z powodów "technicznych i formalnych" nie było możliwe zwołanie rady spełniającej wymogi ustawy z IX 1944 r., a sytuacja wymagała wciągnięcia "wszystkich aktywnych ludzi do pracy". Na pierwszym posiedzeniu podjęto uchwały o nadaniu ulicom Żarowa nazw polskich, uruchomieniu gazowni oraz zobowiązujące władze do poprawy aprowizacji mieszkańców gminy i szybkiego sporządzenie wykazu ludzi pracujących. To ostatnie miało przyczynić się do uporządkowania życia wewnętrznego gminy i zwalczenia "szabrownictwa". Na drugim posiedzeniu Rady Gminnej, które odbyło się 27 VII skorygowano i zatwierdzono nazwy ulic oraz ustalono przebieg uroczystości nadania im polskich nazw.
04.10.2015 r. Wystawa "Niesamowite pamiątki historii" i inne atrakcje w Żarowskiej Izbie Historycznej
Żarowska Izba Historyczna serdecznie zaprasza w niedzielę 4 października 2015 roku (od godz. 8:00) na otwarcie wystawy "Niesamowite Pamiątki Historii". Tego samego dnia odbędzie się również premiera wspaniałej wystawy pt. "AL Riese – filie KL Gross-Rosen w Górach Sowich". Wszyscy, którzy tego dnia odwiedzą Żarowską Izbę Historyczną, będą mieli ponadto okazję podziwiać zbiory Elżbiety i Ryszarda Pawłowskich – naszych specjalnych gości z Międzybrodzia Bielskiego. Pan Ryszard Pawłowski służył w owianej legendą 6. Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej. Specjalnie dla mieszkańców Żarowa zaprezentuje swoje najnowsze i najciekawsze eksponaty, a także z chęcią opowie o żołnierskim życiu spadochroniarza z elitarnej jednostki komandosów. W Żarowskiej Izbie Historycznej nie zabraknie również członków Stowarzyszenia Grupy Rekonstrukcji Historycznej "Pancerni" ze Strzegomia, którzy zaprezentują umundurowanie, ekwipunek oraz uzbrojenie z okresu II wojny światowej. To jednak nie wszystko, co tego dnia czekało będzie na zwiedzających Żarowską Izbę Historyczną. Serdecznie zapraszamy !!!
Kolejne pamiątki historyczne w Żarowskiej Izbie Historycznej
Kilkaset kilometrów pokonane w poszukiwaniu historii i rzeczy, które stanowią wielką życiową pasję. Czy jest to dziwne i niemożliwe ?? Z pewnością ..NIE.. dla pana Romana Wojtachy, który z Torunia na Dolny Śląsk pokonał po raz kolejny 400 kilometrów (w jedną stronę) aby zagościć w Żarowskiej Izbe Historycznej i przekazać nam interesujące pamiątki historyczne. Pośród wspomnianych rartytasów są różnego rodzaju dokumenty i rachunki wystawione przez instytucje i firmy ze Świdnicy, Świebodzic oraz Wałbrzycha, datowane na rok 1937 i 1946, a także korespondencja z Zakładów Chemicznych "Silesia" z Żarowa datowana na lata 30-te XX wieku (treść zawarta na odwrotnej stronie; w tłumaczeniu). Pośród przekazanych pamiątek są także dwie odłamane połowy niemieckich nieśmiertelników (właścicielami polegli ? żołnierze – mieszkańcy Żarowa lub Jaworzyny Śląskiej ?). Jak widać materialną cząstkę historii naszego Żarowa i najbliższej okolicy, odnaleźć można nawet na odległym Pomorzu i na Kujawach. Kolekcjonerska pasja, zamiłowanie do staroci i historii oraz bliskich sercu stron to cecha, która bez wątpienia wyróżnia pana Romana spośród wielu innych naszych najbliższych współpracowników. Za to właśnie WIELKIE KOLEKCJONERSKIE SERCE i przekazane pamiątki serdecznie dziękujemy !!!
Czytaj więcej: Kolejne pamiątki historyczne w Żarowskiej Izbie Historycznej
Wystawa "AL Riese - filie KL Gross-Rosen w Górach Sowich" od 4 października 2015 roku w Żarowskiej Izbie Historycznej
Projekt Riese (z niem. Olbrzym), to kryptonim największego projektu górniczo-budowlanego hitlerowskich Niemiec, rozpoczętego i niedokończonego w Górach Sowich oraz na zamku Książ i pod nim w latach 1943–1945. Wobec nasilających się alianckich nalotów bombowych w 1943 Niemcy hitlerowskie przeniosły dużą część swej strategicznej produkcji zbrojeniowej w – uważany za bezpieczny – rejon Sudetów. Mniej więcej wówczas powstał projekt utworzenia nowej kwatery głównej Hitlera na zamku Książ oraz potężnych bunkrów i budowli podziemnych wydrążonych w Górach Sowich. Prace objęły swym zasięgiem teren kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych na stokach gór: Wolfsberg (Włodarz), Saalberg (Jedlińska Kopa), Mittelberg (Dział Jawornicki), na wzgórzu między Wüstewaltersdorf (Walim) a Dorfbach (Rzeczka), Mulenberg (Moszna), Säuferhöhen (Osówka), Ramenberg (Soboń) i Schindelberg (Gontowa). W zboczach gór wiercono otwory w skałach, które rozsadzano materiałami wybuchowymi. W ten sposób powstawały sztolnie i komory, które wzmacniano obudowami żelbetowymi. Całość była uzbrojona w potężne sieci infrastruktur drogowych, kolejowych, a także wodociągowych, kanalizacyjnych, telefonicznych i energetycznych. W dokumentach III Rzeszy istnieją zapisy pozwalające ocenić rozmiar materiałów użytych przy konstrukcji kompleksu Riese. Między innymi na tej podstawie można sądzić, że dotychczas około połowa podziemnych korytarzy nie została odnaleziona. W skład AL Riese wchodziło 13 obozów i szpital obozowy. Przeszło przez nie około 13 000 więźniów. Wszyscy oni byli Żydami, pochodzącymi z wielu państw Europy, w większości z Węgier i Polski. Śmierć poniosło około 5000 więźniów.
Samolot we "Fabryce" w Imbramowicach - istnieje, czy też nie ?
Za nami kolejne podwodne zmagania z wielką zagadką zbiornika wodnego przy ul. Stawowej w Imbramowicach, który przez wielu potocznie nazywany jest "Fabryką". W piątkowe popołudnie, przy pięknej słonecznej pogodzie pokusiliśmy się o próbę wydobycia namierzonych już wcześniej metalowych konstrukcji. Początek przedsięwzięcia był niezwykle obiecujący. Nasz kolega z Centralnego Ośrodka Nurkowego w Wałbrzychu, Artur Świętoń bez najmniejszego problemu odnalazł uprzednio zaznaczone miejsce. O wiele trudniejszym zadaniem było jednak rozwinięcie ponad 200 metrowej długości odcinka pasów i stalowej liny. Niezwykle pomocny okazał się przy tym ponton, z którego stopniowo zrzucano uprzednio zmontowany hol. Po jego całościowym rozwinięciu można było już opasać tajemnicze konstrukcje zalegające pod wodą. Z chwilą jak w ruch poszła wyciągarka lawety samochodowej, którą podstawił pan Eugeniusz Stodolak (prezes Stowarzyszenia "GRH" Pancerni Strzegom), cały brzeg szczelnie zapełniony był już tłumem mieszkańców Imbramowic, Dzikowej oraz Bukowa. Kiedy hol został w pełni naprężony, a na wodzie pojawiły się liczne pęcherzyki powietrza, było już wiadomo, że umocowana na jego końcu tajemnicza zawartość drgnęła i zaczęła się przesuwać w kierunku brzegu. Niestety droga, jaką pokonała była znikoma, kiedy przecięciu i zerwaniu uległ mocujący ją pas. Przy chylącym się ku zachodowi słońcu, rozwinięty hol musiał zostać ściągnięty z powrotem na brzeg w celu umocowania na jego końcu mocnej stalowej liny. Ponowne rozwinięcie i podczepienie, było już walką z czasem. ... czy zdążą ... czy uda im się wydobyć, takie głosy były słyszalne na brzegu gdzie gwarnym rozmowom nie było końca. Tym razem obyło się jednak bez niespodzianek, a bęben wyciągarki mozolnie nawijał kolejne centymetry holu, na którego końcu miał znajdować się wyczekiwany przez wszystkich "kadłub samolotu". Ściąganie pochłonęło mnóstwo czasu i na dobre zdążył zapanować zupełny mrok. Nie stanowiło to jednak problemu, gdyż niezawodni strażacy z OSP Imbramowice migiem pojawili się na brzegu z agregatem prądotwórczym i zestawem halogenowym, który rozświetlił cały brzeg i ciemną toń wody, z której wychodziły kolejne metry pasów. Wyłaniająca się w końcu stalowa lina zwiastowała rychły koniec i odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę znajduje się na jej końcu.
Czytaj więcej: Samolot we "Fabryce" w Imbramowicach - istnieje, czy też nie ?
Samolot bombowy Boeing B-17G Y-46697 - zachowane elementy
Niektórzy z uporem poszukują np. "złoty pociąg". My z kolei konsekwentnie realizujemy własne cele. Jednym z nich jest miejsce niecodziennej katastrofy lotniczej z czasów II wojny światowej. Dnia 22 marca 1945 roku, amerykańska latająca forteca, czyli samolot bombowy Boeing B-17G o numerze taktycznym Y-46697, należący do 15. Armii Powietrznej USA (429. szwadron II grupy bombowej), wracał z wyjątkowo niebezpiecznej misji jaką było bombardowanie niemieckiej rafinerii Ruhland koło Drezna. Maszyna pilotowana przez pilota porucznika Johna W. Pierika, została poważnie uszkodzona przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą i obrała kurs na radzieckie lotniska koło Brzegu i Nysy. Niestety nigdy tam nie doleciała. W okolicach Świdnicy samolot zaatakowany został najprawdopodobniej omyłkowo przez trzy radzieckie samoloty myśliwskie P-39 Airacobra. Wedle innych przekazów B-17G, strącony został przez myśliwiec niemiecki. Palący się niczym pochodnia amerykański bombowiec runął na pola w pobliżu ówczesnej miejscowości Würben (dzisiaj Wierzbna w gminie Żarów). Katastrofę przeżyło sześciu spośród dziesięciu lotników US Air Force, którzy trafili do niewoli niemieckiej, a po zakończeniu wojny powrócili do swoich domów. Do dzisiaj zaginieni w akcji pozostają: 1. Pierwszy pilot, porucznik John W. Pierik (nr O-731101), Ohio; 2. Drugi pilot, porucznik Robert W. Steele (nr O-785002), Missoouri; 3. Nawigator, porucznik Harold A. Taylor (nr O-669140), Montana; 4. Bombardier, porucznik John P. Yatsco (nr O-929489), Wirginia Zachodnia. Również do dzisiaj nieznane pozostaje miejsce ich pochówku. Szczątki amerykańskich lotników bezskutecznie poszukiwano jak do tej pory w Szczawnie Zdroju. Tymczasem miejsce katastrofy samolotu, chociać powszechnie znane i odwiedzane przez przedstawicieli różnych instytucji, zarówno polskich jak i amerykańskich (artykuły prasowe datowane od 2008 r.) pozostawiono na przysłowiową "pastwę losu". Nikt nie zadał sobie choćby odrobiny trudu, aby zabezpieczyć i wyzbierać to, co od lat zalega na rolniczym polu. Tok urzędniczego rozumowania jest trudny do wytłumaczenia. Wystarczy przecież spojrzeć na położenie resztek kadłuba samolotu (fotografia z 1946/47 roku z miejsca katastrofy) aby stwierdzić, że maszyna pilotowana była do samego końca (samolot wykonał nawrót na wysokości Bożanów-Żarów i zawrócił w kierunku Wierzbnej).
Czytaj więcej: Samolot bombowy Boeing B-17G Y-46697 - zachowane elementy
Hrabiowie von Matuschka-Spättgen - właściciele Pyszczyna w latach 1727-1945
W XVI wieku dobra pyszczyńskie i granicząca z nimi „łąka krukowska” miały status dóbr lennych. Prawnym właścicielem wsi Pitschen (Pyszczyn) było biskupstwo wrocławskie, a „łąki” Korona (władca księstwa świdnickiego). W 1522 roku Friedrich von Reichenbach otrzymał list lenny, będący potwierdzeniem wykupu prawa do dzierżenia "łąki krukowskiej". W 1540 roku biskup wrocławski Baltazar von Promnitz wystawił von Reichenbachowi podobny list na dobra pyszczyńskie. Wieś mogła być jednak dziedziczona tylko przez męskich potomków rodu, natomiast krukowskie także przez kobiety. Uprawnienia lenników były dość rozległe, m.in. za zgodą właściciela mogli zaciągać pożyczki pod zastaw dóbr i zapisywać na nich dożywocia. W rękach szlacheckiego rodu von Reichenbach, dobra pyszczyńskie pozostały przez 184 lata. Ostatni pan na Pyszczynie, Hans Heinrich von Reichenbach zmarł 11 sierpnia 1724 roku nie doczekawszy się męskiego potomka. W tej sytuacji 12 kwietnia 1727 roku, biskup wrocławski nadał lenno Heinrichowi Gottfriedowi baronowi von Spättgen, właścicielowi podlegnickiego Ulesia oraz kilku majątków na wschód od Grodkowa: Dębiny, Głębocka, Tarnicy i Żelazna. Baron von Spättgen, władał Pyszczynem do roku 1744. Przed swoją śmiercią udało mu się jednak załatwić przekazanie lenna mężowi swojej córki Józefy, Friedrichowi Rudolfowi baronowi, a od 1744 roku hrabiemu von Matuschka, który po śmierci teścia przyjął jego herb i tytuł. Hrabiowie von Matuschka, baronowie Toppolczan-Spättgen władali Pyszczynem aż do 1945 roku. Początkowo jako lenno biskupie, które w 1843 roku wykupili od skarbu państwa. Oprócz Pyszczyna w skład rozległych włości rodu, od lat 80-tych XVIII wieku, wchodziły jeszcze: miasto Biała, 9 wsi, 10 folwarków. Całość gruntów posiadała powierzchnię wynoszącą 6 031 ha. Friedrich Rudolf hrabia von Matuschka, baron Toppolczan-Spättgen zarządzał Pyszczynem do roku 1750. Po jego śmierci majętność przejął jego syn Heinrich Gottfried, który biskupi list lenny otrzymał dnia 5 września 1750 roku. Heinrich Gottfried, jako uczony, astronom, fizyk, matematyk i znawca śląskiej flory, był bodaj najbardziej znanym i cenionym przedstawicielem rodu hrabiów von Matuschka.
Czytaj więcej: Hrabiowie von Matuschka-Spättgen - właściciele Pyszczyna w latach 1727-1945
Obóz jeniecki w Żarowie - materialne ślady
Żarów, ul. 1 Maja, przed wojną nosząca nazwę Striegauerstrasse. Dzisiaj jest to spokojna uliczka wiodąca na ogródki działkowe, przy której znajduje się Szkoła Podstawowa oraz ciąg budynków mieszkalnych. Wedle licznych relacji mieszkańców Żarowa oraz wspomnień jeńców francuskich, które nadesłała nam pani Valérie Tinon-Renaud z Metz, ulica ta prowadziła w latach 40-tych do obozu jenieckiego, który mieścił się na terenie obecnych ogródków działkowych. Temat ten poruszaliśmy już trzykrotnie, dzisiaj ponownie powraca on za sprawą wczorajszej wizyty u pana Zygmunta – mieszkańca Żarowa, którego ogród znajduje się w części, którą jak sam nazywa "tutaj była komendantura obozu". Wszystko zaczęło się od wiadomości mailowej, którą odebraliśmy w sobotnie przedpołudnie. Pani Patrycja – wnuczka pana Zygmunta napisała ... Przeczytałam pana artykuły o obozie jeńców w Żarowie. Na stałe mieszkam za granicą, teraz jestem na wakacjach u rodziny w Żarowie, mój dziadek ma ogródek w tym miejscu i wiele przedmiotów, które tam znalazł. Właśnie rozmawiałam z nim o tym, proszę do niego zadzwonić, podaję numer. Kiedy podczas rozmowy telefonicznej usłyszeliśmy ... mam trochę tego, łyżki, guziki, maszynki do golenia, zegarek... jak pan chce to zapraszam do mnie na ogródek, wiadomo było, że mogą to być bardzo interesujące przedmioty. W dwie godziny później mogliśmy zobaczyć wszystko na własne oczy oraz posłuchać o czym opowiada pan Zygmunt. Jak sam mówi ... działkę mam już 39 lat, najpierw tam dalej miałem, a potem tutaj gdzie teraz jesteśmy. Na początku było tutaj pełno krzaków, wszystko było zarośnięte i zapuszczone. Postawiłem murowaną altanę, ogrodzenie i zasadziłem te drzewa. ... tam dalej było pełno gruzu, skamieniałych worków z cementem, a po lewej stały jeszcze po wojnie trzy drewniane baraki. Niemcy nie zdążyli chyba wszystkiego zniszczyć. Potem ludzie przychodzili i sami tak po desce rozebrali wszystko. Wyglądało to wtedy na jakiś obóz lub coś takiego podobnego. Wszyscy tak mówili ... jakieś 15 lat temu był tutaj taki Niemiec, chodził po ogródkach i miał ze sobą kamerę. Mówił, że jego brata tutaj zastrzelili bo nie wykonał rozkazu. Był tutaj ponoć strażnikiem. Tu gdzie ja mam ogródek to mówił, że była komendantura, a tam dalej baraki dla więźniów. Chodził później też po tym starym cmentarzu i był na stacji kolejowej ...od początku jak wziąłem ogródek to z ziemi wydłubało się coś na jesień albo wiosnę przy kopaniu i grabieniu. Odkładałem do tej dużej doniczki. Mam jeszcze gdzieś kawałki drutów kolczastych, ale muszę poszukać. ... kilka rzeczy jest z tego ogródka obok, sąsiad wiedział, że zbieram to i mi przynosił. Kiedyś wnuki się do tego zabrali i chcieli do zabawy, ale im nie dałem. Mi to jest nie potrzebne, a w muzeum można postawić to się panu przyda. Jak znajdę te druty to też przyniosę.
Wałbrzyski "złoty pociąg" - prawda czy kolejny fałszywy trop
Ledwie ustąpiły nękające nas przez dłuższy czas upały, a już wybuchła kolejna gorączka. Tym razem jest to "gorączka złota i diamentów". Wszystko za sprawą sensacyjnej informacji, która jak burza obiegła wszystkie możliwe media. Mianowicie wedle doniesień do starosty powiatu wałbrzyskiego dotarło pismo, w którym dwaj wspólnicy Polak i Niemiec, reprezentowani przez kancelarię prawną zgodnie z Ustawą z dnia 20 lutego 2015 r. o rzeczach znalezionych (Dz.U. z 2015 r. poz. 397), zawiadomili o znalezieniu pociągu pancernego z czasów II wojny światowej. Pociąg ten zawiera prawdopodobnie dodatkowe urządzenia w postaci np. dział samobieżnych ustawionych na platformach. Pociąg mieści w sobie także przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne. Ponadto panowie wystąpili o przysługujące im znaleźne, czyli wedle ustawy 10% wartości rzeczy znalezionych. Informacja zatem bardzo sensacyjna, a namierzony pociąg od razu okrzyknięty został legendarnym "złotym pociągiem", który pod koniec wojny miał przewozić niesamowite kosztowności z Wrocławia i dosłownie zniknął na torach gdzieś za Świebodzicami. Minęło 70 lat. Poszukiwaczy owego skarbu było już wielu, a teorii, gdzie ukryto "złoty pociąg" jeszcze więcej. Jak do tej pory nie odnaleziono niczego i zadać należy pytanie, czy w ogóle prowadzono jakiekolwiek poszukiwania, a może tylko wiele o tym mówiono. Nie nam jednak dokonywać oceny, gdyż leży to poza obszarem naszych działań i zainteresowań. Owa rzec już można kolejowa "gorączka złota i diamentów" jaka nakręcona została siłą medialną nie może pozostać jednak bez kilku słów i z naszej strony, gdyż jakikolwiek pociąg wiozący ładunek z Wrocławia w stronę Wałbrzycha musiał przecież przejechać przez stacje kolejowe w Imbramowicach i Żarowie. Ale po kolei. Jak donosi portal wiadomości.onet.pl odkrywców "pancernego pociągu" reprezentuje wrocławski radca prawny pan Jarosław Chmielewski, który udzielił krótkiego wywiadu dziennikarzom portalu onet.pl .
Czytaj więcej: Wałbrzyski "złoty pociąg" - prawda czy kolejny fałszywy trop
Tajne blaszane archiwum z Tarnawy
Prostokątne, cynkowe blaszki zawierające wybite imię i nazwisko, adres oraz cyfry. Czym są te przedmioty i do czego służyły ? Na stronie internetowej Ogólnopolskiego Miesięcznika Odkrywca przeczytać możemy: jest to frankownica.Owa matryca służyła do automatycznego adresowania druków , kopert i innych dokumentów. Używano tego w bankach, zakładach pracy itd. wszędzie tam gdzie istniał zbiór ludzi którym systematycznie trzeba było coś wysyłać – korespondencję, rachunki, listy płac itd. wykorzystywane były w ewidencji pracowników większych fabryk. Ząbki na górze służyły do ustawień w maszynie. System ten sprzedała hitlerowcom amerykańska firma IBM. System był związany z sygnowaniami pół automatycznymi, był wyciskany tak jak matryce czcionek, w tym wypadku, naniesionych danych osobistych na owe blaszki, które można było, po prostu odbić na rewersie korespondencji, zamiast pisania całego adresu ręcznie. Część danych była zakodowana. Ale czy na pewno omawiane tabliczki służyły do zwykłego adresowania korespondencji ? Przecież na kopercie nie odbijano dat oraz całych ciągów cyfr zagadkowego przeznaczenia. Niezwykle interesujące informacje dotyczące metalowych płytek odnaleźć można w artykule Zbigniewa Gruszka pt. Potencjał zbrojeniowy DAG-FABRIK Bromberg. Autor pisze w nim: w Muzeum Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy znajduje się plik blaszek z nazwiskami pracowników DAG-FABRIK BROMBERG. Zbiór dotyczy osób zatrudnionych w latach 1939–1944 w produkcji lub przy montażu fabryki. Mieści się na 1389 płytkach cynkowych o wymiarach 110 x 50mm. Oprócz tego muzeum posiada szczegółowy opis 205 zaginionych analogicznych tabliczek, którymi dysponowała Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich. Każda z płytek-tabliczek zawiera dane dotyczące poszczególnej osoby wymienionej w ww. zbiorze. Tabliczki znaleziono przypadkowo w dwóch różnych miejscach, oddalonych o 500 i 700 m od budynku, gdzie mieściła się dyrekcja DAG. Znajdowały się w gruncie w zmurszałych drewnianych skrzynkach lub zawinięte były w papier. Prawie 200 tabliczek znaleźli w 1987 roku uczniowie Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 2 w Bydgoszczy obok budynku mieszkalnego przy ul. Zakole 6. Tabliczki przekazano Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, skąd trafiły do Wydziału Kryminalistyki WUSW.
Dokumenty sprzed ponad 140 lat pozostawione na mrowińskim strychu
Co można znaleźć na strychach, czy tylko cała masa niepotrzebnych i nieużywanych już rzeczy ? A może bardzo interesujące dokumenty sprzed ponad 140 lat ? Jak się okazuje i jedno i drugie. Jakiś czas temu do Żarowskiej Izby Historycznej zawitał pan Dariusz Wysocki, obecnie mieszkaniec Lubina, który wychował się w Mrowinach. Przyniósł ze sobą trzy zeszyty, dwa duże i jeden mały. Te większe opatrzone zostały napisami: 1890 Dom. - Tarnau (skrót od Dominium Tarnawa) oraz nazwami miesięcy: Jaunar, September (styczeń i wrzesień). Po ich otworzeniu byliśmy zdumieni. Pierwszy zeszyt zawierał bowiem szczegółowy opis i wykaz majątku w Tarnawie, który spisano w 1869 roku i opatrzono pieczęciami Królewskiej Pruskiej Komisji Generalnej dla Śląska. Dokument ów powstał po tym jak w 1868 roku spadkobiercy hrabiny von Fürstenburg sprzedali dominium mrowińskie (w tym Tarnawa) oraz Imbramowice przedsiębiorcy żarowskiemu Karlowi von Kulmiz. Drugi zeszyt zawierał z kolei różnego rodzaju rachunki, w większości wystawione w 1890 roku w Mrowinach (Conradswalde), ale również datowane na 31 grudnia 1889 roku rachunki Królewskiej Apteki "Adler" z Żarowa, należącej wówczas do niejakiego Maxa Abela i wystawione dla dominium w Tarnawie. Pośród dokumentów znalazy się także druki transportu kolejowego z adnotacjami i pieczęciami dworca w Żarowie (Saarau) oraz Królewskiej Dyrekcji Kolei we Wrocławiu. Trzeci najmniejszy zeszyt okazał się być dziennikiem wojennym (Kriegestagbuch) z 1942 roku. Spisywane zazwyczaj przez żołnierzy na froncie, dzienniki takie były popularne w latach I i II wojny światowej. Ten egzemplarz powstał akurat w domowym zaciszu o czym świadczą wklejone wycinki prasowe, których większość pochodzi z regionalnej gazety Neue Volksblätter Bersenbrück (miasto i powiat w zachodnich Niemczech, w powiecie Osnabrück). Dziennik prowadzony był od 1 czerwca do 24 lipca 1942 roku. Jego anonimowy autor każdego dnia dokonywał wpisu, będącego krótką relacją wybranego wydarzenia z frontu oraz wklejał wycinek prasowy. W ten sposób zapełnione zostały 34 strony, które w propagandowym tonie donoszą o sukcesach Armii Niemieckiej w Afryce, na froncie wschodnim oraz na morzu. Wszystkie trzy zeszyty wraz z ich zawartością, pan Dariusz znalazł lata temu na starym strychu w Mrowinach. Jak sam mówił jako nastolatek musiał wszędzie wejść i zajrzeć. Interesowała i interesuje go nadal historia. Znalezione, niepotrzebne nikomu dokumenty zabrał ze sobą i w taki właśnie sposób przeleżały u niego przez kolejne lata. Do Żarowskiej Izby Historycznej, przekazał je osobiście bez wyglądania przy tym jakiejkolwiek nagrody lub zapłaty. Wystarczył mu zwykły uścisk dłoni i słowo "dziękuję". Właśnie taki gest zasługuje na najwyższy wyraz uznania. Cóż bowiem znaczą przy tym wszystkie przepisy o ochronie zabytków, jeśli człowiek sam nie będzie pielęgnował tego co go otacza. Dzięki takim ludziom możemy wzbogacać historię naszej "małej ojczyzny" i przekazywać ją dla potomnych. Długi czas poświęciliśmy na studiowanie przekazanych przez pana Dariusza materiałów i choć nie wszystkie są jeszcze w pełni przetłumaczone, to dzisiaj możemy się nimi pochwalić. Całość podziwiać będzie można na wystawie, zorganizowanej w 5-ą rocznicę utworzenia Żarowskiej Izby Historycznej.
Czytaj więcej: Dokumenty sprzed ponad 140 lat pozostawione na mrowińskim strychu
Strona 107 z 133
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 90
Warning: Illegal string offset 'active' in /home/virtualki/259278/domains/centrum.zarow.pl/public_html/izba/templates/malita-fjt/html/pagination.php on line 96


