Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Podporucznik Jerzy Błażej - uczestnik walk z oddziałami "Chrynia"

Drukuj
Utworzono: poniedziałek, 19, grudzień 2011

„Bieszczady – najdalej na południowy-wschód wysunięty zakątek Rzeczypospolitej. Wojna trwała tu o trzy lata dłużej niż w całej Europie. Przez te trzy lata bandy nacjonalistów spod znaku UPA paliły wsie i miasteczka, wycinając w pień okoliczną ludność. Walka z nimi była długa i krwawa. Kiedy wreszcie umilkły strzały Ziemia Bieszczadzka przypominała pustynię. I trzeba było jeszcze wielu dalszych lat aby sprawiedliwość i prawo mogły na stałę powrócić w te strony”. Słowa pochodzące ze znanego filmu pt. „Wilcze Echa”, krótko i zwięźle lecz prawdziwie opisują to co działo się w latach 1944-1947 w polskich Bieszczadach. Uczestnikiem i świadkiem tamtych strasznych wydarzeń był podporucznik Jerzy Błażej – były mieszkaniec Łażan w gminie Żarów.

Podporucznik Jerzy Błażej

 

Od lewej medal "Za Warszawę", brązowy medal "Zasłużonym na Polu Chwały", medal za "Odrę, Nysę, Bałtyk", "Za udział udział w walkach o Berlin", brązowy "Krzyż Walecznych", medal "Zwycięstwa i Wolności"

Jerzy Błażej, syn Teodora, urodził się 27 maja1924 roku w miejscowości Skole, powiat Stryj w dawnym województwie stanisławowskim. Do służby w Wojsku Polskim powołany został 24 września 1944 roku. Przydzielono go wówczas do 3 zapasowego pułku piechoty w Lublinie. Od 25 października 1944 do 18 grudnia 1944 roku był słuchaczem szkoły oficerskiej w Lublinie. Jako podporucznik piechoty, Jerzy Błażej trafił do 18 pułku piechoty w 6 Pomorskiej Dywizji Piechoty. Wraz z jednostką tą brał udział w wyzwalaniu Warszawy, walkach o Czaplinek, Frydląd Pomorski, Drawsko Pomorskie, Jastrów, Kołobrzeg, Nadarzyce, Złocieniec, Złotów oraz w zdobyciu Berlina. Za wykazane męstwo podczas walk odznaczony został medalem „Za Warszawę”, brązowym medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”, medalem „Za Odrę, Nysę i Bałtyk”, medalem „Za udział w walkach o Berlin”, a także medalem "Zwycięstwa i Wolności".

 

Od góry: tymczasowe zaświadczenia nr 12647 o nadaniu brązowego medalu "Zasłużonym na polu chwały", tymczasowe zaświadczenie nr 119425 o nadaniu brązowego "Krzyża Walecznych", legitymacja nr 098004 do odznaki "Grunwaldzkiej (ze zbiorów Żarowskiej Izby Historycznej)

Od 1 stycznia 1945 roku podporucznik Jerzy Błażej przez krótki czas służył w 36 „Łużyckim” pułku piechoty, po czym przeniesiono go do 34 „Budziszyńskiego” pułku w składzie 8 „Drezdeńskiej” Dywizji Piechoty. Służąc w 34 pp, ppor Jerzy Błażej uczestniczył w walkach z ukraińskimi powstańczymi odddziałami spod znaku „trójzębu” w okolicy Sanoka i Leska. Za sukces jakim było rozbicie w dniu 24 sierpnia 1946 roku, ukraińskiej sotni pod dowództwem majora Stepana Stebelskiego pseud. „Chryń” w miejscowości Choceń, popr Jerzy Błażej odznaczony został brązowym „Krzyżem Walecznych” (29 sierpnia 1946 r.) oraz odznaką Grunwaldzką (3 września 1946 r.). W 212 (496) numerze Polski Zbrojnej z dnia 7 września 1946 roku tak oto opisano legendarną już dziś potyczkę 34 pp z sotnią „Chrynia” pod Choceniem:

Jak rozbiliśmy bandę „Hrynia”

Oddziały ppłk. Komara zanotowały w przeddzień swego święta pułkowego nowy sukces, rozbijając groźną bandę „UPA” pod dowództwem watażki „Hrynia” postrachu mieszkańców okolicznych wsi miasta Leska. 
Jedna z grup operacyjnych, pod dowództwem ppor. Błażeja otrzymała poufną wiadomość, że w lasach i wąwozach Łukawy, Średnicy Wielkiej, Chocenia – bandy ukraińskie prowadzą żywą akcję w kierunku gromadzenia zapasów żywności na zimę, oraz usiłują przeprowadzić „pobór rekruta” w związku z licznymi wypadkami dezercji z szeregów bandy. Rzesza bowiem banderowców dostawszy cięgi od żołnierzy Wojska Polskiego, nie ma więcej ochoty zetknąć się ponownie z naszym żołnierzem, i przy pierwszej okazji dezerterują. (Na przykład: według raportów znalezionych u zabitego „oficera” bandy, z drużyny składającej się z 11 żołnierzy, uciekło 6).

Śniadanie z zapasów bandy

Grupa zwiadowców cicho wchodzi do wsi. We wsi tu i ówdzie już ruch. Patrol nasz, pierwszą napotkaną babinę, wypytuje w języku ukraińskim, gdzie są przygotowane dla bandy „Hrynia” kontyngenty masła i jaj. Baba sądząc, że ma do czynienia z bandą, kieruje ich pod właściwy adres. Wskazany człowiek przyciśnięty przez patrol wydaje przygotowany dla bandy kontyngent nabiału. Po chwili cały nasz oddział wchodzi do wsi.

Nieudana wyprawa

Po krótkim odpoczynku grupa operacyjna dzieli się na dwa pododdziały, jeden pozostaje nadal pod dowództwem por. Błażeja, drugą grupę obejmuje por. Olejniczak. Tymczasem zwiad grupy melduje, że we wsi Chocenia, koncentruje się banda „Hrynia”, która czeka jeszcze na posiłki, aby prawdopodobnie na nas uderzyć. Cicho przemykają żołnierze w ciemną noc przez wieś Średnie Wielkie do Choceni. Ostrożność jest konieczna wobec gęsto rozstawionych punktów obserwacyjnych nieprzyjaciela. Niestety grupa ta przybywa za późno „Nieprzyjaciel wycofał się przed godziną”. Trzeba czekać nowej okazji, a tymczasem oddziałowi należy się odpoczynek we wsi.

Przypadkowe odkrycie

Wspaniała pogoda, która dotychczas przez trzy tygodnie dopisywała zaczyna się w się w górach gwałtownie psuć. Drobno siekający deszcz zmusza wartownika do szukania sobie okapu przed deszczem; Znalazłszy go, czuje w pewnej chwili, że gdzieś leci.., i ląduje w bunkrze. Otrząsnąwszy się z przerażenia i pyłu, żołnierz zauważył , w skąpo sączącym się świetle poranka, stojący w kącie granatnik 50 mm, części moździerza 82 mm, RKM, amunicję oraz jakieś dokumenty. Po chwili dowódca otrzymuje meldunek o odkryciu, a w kilka minut potem cała wieś jest przeszukana na skutek czego odkryto dalsze cztery bunkry z żywnością przygotowaną na zimę, oraz zatrzymano kilku osobników podejrzanych o współpracę z bandami. Niestety wśród zatrzymanych brak sołtysa, właściciela domu gdzie znajdował się bunkier z amunicją (wyjechał rzekomo poprzedniego dnia w sprawach … „urzędowych”), zaś jego żona widząc, że odkryto magazyn, znika bez śladu.

Likwidacja bunkrów

W drodze powrotnej patron zauważa na szosie dwóch banderowców w polskich mundurach z bronią w ręku, którzy mieli zadanie magazynowania nabiału w opustoszałej chacie na skraju lasu. Wzięci do niewoli próbują, ucieczki. Jeden celny strzał kładzie trupem jednego z uciekających, który jak się okazało był „oficerem” ( w kieszeni miał świadectwo ukończenia szkoły UPA), drugi zaś ranny korzystając z mgły i słabej widoczności przepada w ciemnościach zostawiając automat i tajne dokumenty. Nie doszliśmy do wsi Łukowej, gdzie był przewidziany nocleg grupy, gdzie jakby z pod ziemi wyrasta przed oddziałem sołtys z Chocenia, u którego poprzednio odkryto bunkier i skład broni. Przytrzymany w czasie przesłuchania „sypie” bandę i przyrzeka pokazać miejsce, gdzie schowana została lufa z moździerza 82 mm. O świcie grupa udaje się znowu do bunkrów w okolicy Chocenia. Sołtys, będący sam członkiem bandy, kluczy po drodze, usiłując wojsko nasze wciągnąć w zasadzkę. Niełatwo jednak wyprowadzić starych żołnierzy w pole. Szeroko rozsypani w tyralierę, żołnierze po drodze przetrząsają każdy wąwóz i każde zbocze. Wychodząc z wąwozu nasze przednie ubezpieczenie zauważyło placówkę banderowską we wsi Choceń oraz dwa stanowiska RKM-ów. Szybko i sprawnie następuje przegrupowanie naszych oddziałów. Na lewe skrzydło wychodzi oddział ppor. Piotrowskiego, mając za zadanie podejść nieprzyjaciela i zniszczyć go, zaś chor. Szpakowski rusza szybko na prawe skrzydło, by bandzie odciąć odwrót.

Dzielny kapral

W międzyczasie posterunek bandy rozpoczyna ogień z RKM-u, alarmując jednocześnie stanowiska banderowskie na sąsiednich wzgórzach, które otwierają ogień. Dla chłopców jednak to nie nowina. Natychmiastowy ogień z naszej strony wywołuje zamieszanie w szeregach bandy co wykorzystuje kapral Butura, który porywa za sobą jeszcze dwóch kolegów i biegiem sunie śmiało przed siebie. Rzuca dwa granaty, które ranią 5 bandytów, w tym obsługę RKM-u, brawurowo zdobywa RKM oraz automat i granaty. Moment załamania się nieprzyjaciela, wykorzystuje reszta pododdziału i w boju wręcz sieje granatami zniszczenie wśród bandytów. Na polu bitwy pozostało zabitych 17 banderowców, wśród nich – kwatermistrz bandy „Buka”, dwóch oficerów z których jeden był zastępcom „Hrynia”.

25 zabitych bandytów, 30 rannych

Tymczasem prawe skrzydło pod dowództwem chorążego Szpakowskiego, mimo silnego ognia erkaemów wystawionych na wzgórzu, przechodzi do natarcia i tu znowu sierżant Glonek likwiduje RKM przez rzut granatu, aby po chwili zdobyć RKM, kbk i jeńca. Drugi RKM zmusza do milczenia grupa złożona z kaprala Barciszyna, kaprala Szymczaka, kaprala Świerca i strzelca Kruszewicza; oba zdobyte RKM-y zostają już po chwili użyte do walki. Pościg przyniósł dalsze sukcesy: siedmiu banderowców zabito, około 30 raniono.

A oto bilans walki: 25 zabitych bandytów, w tym 5 oficerów, 30 rannych, 2 jeńców. Broni zdobyto 5 RKM-ów, 8 karabinów, 3 pistolety automatyczne, 1 granatnik, 1 garłacz, 4 lufy do CKM-ów, 8 skrzyń amunicji, ponadto odebrano zrabowane okolicznym mieszkańcom konie i krowy. Wracającym z akcji żołnierzom ludność urządziła spontaniczne owacje, wyrażając jednocześnie podziękowanie dowództwu i żołnierzom za uwolnienie ich od bandy „Hrynia”

dr J. Kudisz, kpt.
Polska Zbrojna nr 212 (496), 7 września 1946 r.

Droga wiodąca przez nieistniejącą już wieś Choceń w Bieszczadach. Tutaj 28 sierpnia 1946 roku żołnierze 34 pp rozbili sotnię majora Stepana Stebelskiego "Chrynia" [źródło]

 

Dawna cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Choceniu (po lewej), zarys podmurówki cerkwi współcześnie (po prawej)

Podporucznik Jerzy Błażej był również uczestnikiem innej o wiele większej i bardziej znanej „bitwy” z powstańcami „Chrynia”. 10 października 1946r. 250 żołnierzy z 1. i 3. batalionu 34. pp po kilkugodzinnych walkach zdobyło siedlisko sotni „Chrynia” w górskim lesie na górze Magóryczne w masywie Chryszczata. Oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej majora „Hrynia” ukrywały się tutaj w dobrze zamaskowanych leśnych obozach, składających się z wielu podziemnych bunkrów. Główna siedziba „Chrynia” była prawdziwą fortecą, którą chronioniły linie umocnień opasujących stoki góry, z dwóch stron bronionej strumyki urwiskami.Dwa górskie potoki zaopatrywały obóz w wodę. Partyzanci UPA mieszkali w obszernych i wygodnych bunkrach, które wyposażone były w piece i oświetlane lampami naftowymi. W obozie był młyn, piekarnia, masarnia, warsztat szewski i krawiecki, stajnia dla koni, szpital i cerkiew. Oprócz podziemnych bunkrów stały tam niewielki budynki drewniane – magazyny, w których znajdowały się zapasy żywności, dużo wędzonego mięsa i konserw.

 

Widok na Maguryczne. Na zboczach tego wzniesienia 10 października 1946 roku 250 żołnierzy z 34 pp po kilkugodzinnej bitwie zdobyło umocniony obóz "Chrynia" [źródło]

Więcej Informacji: 
8 Drezdeńska Dywizja Piechoty
34 Budziszyński Pułk Piechoty
UPA i walki w Bieszczadach
Stepan Stebelski "Chryń"
Sotnia Chrynia
Choceń
Chryszczata-Maguryczne

Opracowanie
Bogdan Mucha

© 2015 Żarowska Izba Historyczna

Monday the 14th. By BlueHost Review and Affiliate Marketing.